OSTATNIA WIECZERZA
a
MSZA ŚWIĘTA

(problematyka z cyklu: modlitewne Jerycho)

dr Wojciech Kosek

Niniejsze opracowanie zostało opublikowane tutaj w 2006 r.,
zaś ukazane w nowej szacie graficznej dnia 19. lutego 2009 r.

Niniejsze opracowanie zostało opublikowane w książce:
S. J. Immakulata Adamska,
W zadziwieniu Eucharystią. Rok Eucharystyczny 2004–2005,
s. 246-260.

PRZEJŚCIE
DO STRONY GŁÓWNEJ

Spis treści:

Wstęp                                                                                                
  1. Czym jest Msza Święta w relacji do Ostatniej Wieczerzy? – to fundamentalne pytanie niniejszych rozważań
  2. Uobecnienie Chwały Jezusa po uobecnieniu Jego Ofiary
  3. Czas po Ostatniej Wieczerzy i po Mszy Świętej – kairos
Dodatek: Wyjaśnienie problemów z czasów Piusa XII

Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus!

Pragnę podzielić się z Tobą,
Drogi Czytelniku,
mą nieśmiałą próbą wyartykułowania
prawdy o Mszy Świętej
jako uobecnieniu Ostatniej Wieczerzy.

Wstęp

Dotychczas, do Encykliki Ecclesia de Eucharistia Papieża Jana Pawła II, za Soborem Trydenckim w rozumieniu Mszy Świętej uwagę skupialiśmy na uobecnieniu Ofiary Pana Jezusa na Golgocie.

Po wielokrotnym przestudiowaniu Encykliki i wcieleniu w me życie długiej, wytrwałej modlitwy różańcowej po Mszy Świętej, próbuję zrozumieć Mszę Świętą jako „tajemniczo równoczesną” [1] z Ostatnią Wieczerzą, a czas po Mszy Świętej jako uobecnienie drogi Jezusa po Ostatniej Wieczerzy.

Próbuję ukazać, że w czasie Ostatniej Wieczerzy, po spożyciu paschalnego posiłku, Pan Jezus dokonał uobecnienia Ofiary na Golgocie [2]; każda Msza Święta dlatego również zawiera to uobecnienie, bo jest „tajemniczo równoczesna” z Ostatnią Wieczerzą.

Spostrzegam również, iż tak jak po udzieleniu Apostołom Komunii Świętej Jezus wraz z nimi śpiewał hymny, tak we Mszy Świętej po Komunii Świętej powinien być (według przepisów liturgicznych) śpiew lub modlitwa uwielbienia.

Analizy liturgii Paschy, które prowadziłem kilka miesięcy temu, ukazują mi znaczenie tychże hymnów/modlitw uwielbienia: Izrael śpiewał je na pamiątkę hymnów Mojżesza i Miriam, gdy cały Lud, ocalony przez Boga, radował się obecnością na drugim brzegu Morza Czerwonego (por. Wj 15). Każda Pascha była nie tylko uobecnieniem starotestamentowym wyjścia z niewoli egipskiej, ale i uobecnieniem owych hymnów na brzegu ocalenia.

Podobnie Pan Jezus na koniec Ostatniej Wieczerzy śpiewał hymny (por. Mt 26,30; Mk 14,26) tak, jak Żydzi na koniec Paschy. Jednakże znaczenie Jego śpiewu zdaje się być inne: tak jak poprzedzająca je w rycie Ostatniej Wieczerzy konsekracja jest uobecnieniem Ofiary Jezusa, przejścia przez morze Jego Krwi, tak hymny są uobecnieniem Jezusowego uwielbiania Ojca, jakie On jako Zwycięski Mesjasz wypowiada swym nowym życiem: Zmartwychwstaniem, powrotem do Wieczernika, Wniebowstąpieniem, Zesłaniem Ducha Świętego.

W czasie Ostatniej Wieczerzy, a więc jeszcze przed Śmiercią, Jezus nie tylko kontemplował sakramentalnie Śmierć, ale i Zmartwychwstanie. Hymny, które śpiewał wraz z Apostołami, wydają się być liturgicznym „znakiem”, uobecniającym w czasie liturgii Jego chwałę.

Msza Święta jako „tajemniczo równoczesna” z Ostatnią Wieczerzą, zawiera zatem uobecnienie Ofiary Jezusa i następujące po nim uobecnienie Jego Chwały: Zmartwychwstania, powrotu do Wieczernika, Wniebowstąpienia, Zesłania Ducha Świętego.

Kolejność liturgiczna: uniżenie – wywyższenie, odpowiednik Jezusowego przejścia przez Śmierć do Życia, jest analogiczna do rytu (kolejności) starotestamentalnej Paschy: uniżenia Izraela w niewoli, uwielbienia Boga przez Izraela na brzegu wolności.

Po przedstawieniu rytu Ostatniej Wieczerzy / Mszy Świętej próbuję zapytać: czy czas po Ostatniej Wieczerzy, wypełniony przez Jezusa bolesną, a potem chwalebną realizacją tego, czego uobecnieniem „w przód” był ów ryt, ma znaczenie dziś po każdej Mszy Świętej? Wydaje się, że ma znaczenie ów czas, że jest on Boskim kairos, czyli „czasem sposobnym do” – sposobnym do tego, by rzeczywiście towarzyszyć Jezusowi w drodze, jaką przeszedł po zakończeniu Ostatniej Wieczerzy.

1. Czym jest Msza Święta w relacji do Ostatniej Wieczerzy? – to fundamentalne pytanie niniejszych rozważań

Odpowiedź jest możliwa dzięki Encyklice Jana Pawła II, Ecclesia de Eucharistia : Msza Święta jest uobecnieniem Ostatniej Wieczerzy. Dzięki „tajemniczej równoczesności” pomiędzy tymi dwoma historycznie odległymi wydarzeniami (pomiędzy Ostatnią Wieczerzą a Mszą Świętą), Jezus sprawujący Ostatnią Wieczerzę „w dniu, w którym został wydany” (1 Kor 11, 23), jednocześnie, to znaczy właśnie w tymże dniu, w którym został wydany, sprawuje każdą Mszę Świętą, historycznie przynależną do dowolnego innego dnia.

Wyjaśnienie poprzez analogię: Gdybym kilkaset lat temu powiedział człowiekowi, że będąc w Polsce mogę rozmawiać z kimś przebywającym w Rzymie, że mogę nań patrzeć i być przez niego widzianym, to wzbudziłbym uzasadnione podejrzenie. Dziś jednak już telefon z kamerą telewizyjną daje taką możliwość: rozmówcy, wyposażeni w te urządzenia, mogą być ze sobą, jednocześnie przynależąc do odległych punktów przestrzeni. Z podobnej możliwości skorzystał Kościół w czasie kanonizacji św. Faustyny: i w Rzymie, i w krakowskich Łagiewnikach zainstalowano zestaw kamera – telebim. Dzięki temu zostało przedziwnie, a zwyczajnie technicznie, zrealizowane proroctwo św. Faustyny o jej wyniesieniu na ołtarze: święta miała widzenie, w świetle którego w uroczystościach rzymskich mieli wziąć udział także ludzie zgromadzeni w Krakowie [3]!:

„Nagle zalała mnie obecność Boża i ujrzałam się naraz w Rzymie, w kaplicy Ojca świętego i równocześnie byłam w kaplicy naszej, a uroczystość Ojca św. i całego Kościoła była ściśle złączona z naszą kaplicą i w szczególny sposób z naszym Zgromadzeniem i równocześnie wzięłam udział w uroczystościach w Rzymie i u nas. Ponieważ uroczystość ta była tak ściśle złączona z Rzymem, że chociaż piszę, nie mogę rozróżnić, ale tak jak jest, czyli jak widziałam. Widziałam w kaplicy naszej Pana Jezusa wystawionego w monstrancji na wielkim ołtarzu. […] Tłumy były tak wielkie, że ani okiem przejrzeć nie mogłam. […] Ta sama uroczystość była w Rzymie, w pięknej świątyni i Ojciec św. z całym duchowieństwem obchodził tę uroczystość […]”.

Człowiek nigdy nie skonstruuje urządzenia do spotkania się osób, odległych w czasie. Choć jest możliwe połączenie za pomocą kabli (czy, nowocześniej, fal radiowych) odległych punktów przestrzeni, to nie jest możliwe dla człowieka połączenie odległych punktów czasu: człowiek sprzed kilkuset lat nie może za pomocą telefonu rozmawiać z kimś współczesnym.

To, co niemożliwe dla człowieka, nie stanowi bariery dla Boga. Właśnie liturgia eucharystyczna jest tym „kablem”, łączącym wspólnotę, zgromadzoną w sali Wieczernika w dniu 14. Nisan roku 33. naszej ery, ze wspólnotą, zgromadzoną wokół ołtarza w dowolnym czasie historii.

Obie wspólnoty są zgromadzone przez Jezusa, co więcej, obie stanowią jedną jedyną wspólnotę, święte zgromadzenie, w którym Jezus dokonuje ustanowienia Nowego i Wiecznego Przymierza w swojej Krwi.

Ilekroć przychodzimy na Mszę Świętą, tylekroć jesteśmy „telełączeni” poprzez wieki z Jezusem i Apostołami, z liturgią w Wieczerniku sprawowaną przez Pana Jezusa w nocy poprzedzającej dzień Jego Śmierci (15. Nisan 33. roku naszej ery). Stajemy się zawsze uczestnikami tej jedynej liturgii (tejże samej, a nie tylko takiej samej!).

Święcenia, ważne święcenia kapłańskie celebransa, są niepodważalnym wymogiem do tego, by rzeczywiście nastąpiło w czasie liturgii mszalnej owo przedziwne „telepołączenie”: Kościół wciąż przypomina, że liturgiem we Mszy Świętej jest Chrystus, zaś kapłan, widziany przy ołtarzu, udziela Mu siebie do spełnienia tej liturgii. Ta liturgia jest liturgią Ostatniej Wieczerzy, skoro Jan Paweł II, mówiąc o roli święceń kapłańskich, zaznacza: „posługa ta jest niezbędna dla ważnego zjednoczenia konsekracji eucharystycznej z ofiarą Krzyża i z Ostatnią Wieczerzą” [4].

Czy to ostatnie przekonanie nie jest sprzeczne ze stwierdzeniem, że Eucharystia jest „powtarzaniem dzieła Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy” (por. tamże, nr 54)? Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że „powtarzać” – to czynić „nierównocześnie”; stąd pospieszna odpowiedź: jest to sprzeczne.

Jednak należy stwierdzić, że nie ma sprzeczności, gdyż:

1/. jeżeli określenie „powtarzanie dzieła Chrystusa” należy do języka opisującego wydarzenia historyczne, to mówi ono o wielokrotnym powtarzaniu odprawiania przez kapłana Mszy Świętej, a także o tym, iż czas życia wielu ludzi w różnych miejscach świata wielokrotnie wypełniony jest ich uczestnictwem we Mszy Świętej; ich uczestnictwo jest wielokrotne, powtarza się. „Powtarzaniu dzieła Chrystusa”, czyli powtarzaniu celebry Mszy Świętej, dokonywanej przez księdza, odpowiada „powtarzanie uczestnictwa w dziele Chrystusa”, czyli powtarzanie uczestnictwa we Mszy Świętej.

2/. jeżeli określenie „powtarzanie dzieła Chrystusa” należy do języka liturgii, to mówi ono, iż liturgię Ostatniej Wieczerzy w dniu 14. Nisan 33. roku naszej ery odprawiał nie tylko Chrystus, ale i wszyscy księża wszystkich czasów, ważnie wyświęceni, celebrujący Msze Święte, czyli powtarzający z Nim te liturgiczne znaki, których czynienie nakazał Mu Ojciec.

Księża odprawiają równocześnie z Chrystusem nie dlatego, że byli Mu współcześni historycznie (bo wszyscy księżą musieliby już w dniu 14. Nisan 33 r. naszej ery istnieć, a tak nie było – to byłby absurd!).

Nie, to nie jakieś dziwne, ponadhistoryczne istnienie księży umożliwia im sprawowanie Ostatniej Wieczerzy równocześnie z Panem Jezusem, ale normalne, bo z Bożego ustanowienia, liturgiczne połączenie każdego z nich (wraz z całą eucharystyczną wspólnotą) z Panem i Jego Apostołami w Wieczerniku. „Tajemniczo równocześni” są z Bożego ustanowienia wszyscy zgromadzeni przez Pana na Jego Ostatniej Wieczerzy.

Z powyższej analizy widać, że mówi się o „powtarzaniu” celebracji nie dlatego, jakoby ona nie była „tajemniczo równoczesna” z celebrą Jezusową, lecz dlatego tak się mówi, aby wyrazić fakt dokonywania się tej Jezusowej celebry „jednocześnie” w milionach różnych odcinków historycznego czasu.

W świetle analogii „telełącza” można zobaczyć, że dzięki Boskiemu „telepołączeniu” pomiędzy dwoma historycznie odległymi wydarzeniami – Ostatnią Wieczerzą a Mszą Świętą – Jezus sprawujący Ostatnią Wieczerzę „w dniu, w którym został wydany” (1 Kor 11, 23), „tajemniczo równocześnie”, to znaczy w dniu 14. Nisan 33. roku, sprawuje także każdą inną Mszę Świętą, historycznie przynależną do dowolnego innego dnia

Zazwyczaj na Mszę Świętą patrzymy z punktu naszego czasu, z czasu celebracji w roku 1920, 1930, 2000, 2003,… Mówimy wówczas: „dziś uobecnia się to, co Jezus dokonał jako akt zbawczy 2000 lat temu w Jerozolimie”. Tak rozumiemy „tajemniczą równoczesność” między tamtym Triduum i wszystkimi mijającymi wiekami” [5].

Tu próbujemy zmienić punkt patrzenia: patrzymy z pozycji Jezusa: On, sprawujący Ostatnią Wieczerzę w dniu 14. Nisan 33. roku widzi nie tylko Dwunastu, ale widzi każdego człowieka z każdego następnego odcinka czasu aż po kres doczesności, każdego zgromadzonego przy ważnie wyświęconym celebransie, użyczającym Jezusowi swego człowieczeństwa do „teletransmisji w tamten inny odcinek czasu” sprawowanej przez Niego Jego Ostatniej Wieczerzy. Jezus patrzy na wszystkie „telecelebracje” (czyli „teletransmitowaną” celebrę Ostatniej Wieczerzy), na wszystkie osoby biorące udział w Jego jedynej celebracji Ostatniej Wieczerzy, patrzy na osoby, biorące naprawdę udział w tejże Ostatniej Wieczerzy dzięki „telełączności”. Jezus patrzy i wypowiada znane nam słowa, czyni znane nam gesty…

Dodajmy, że owo „telepołączenie” naprawdę przenosi nas i w czas Ostatniej Wieczerzy, i w jej miejsce! Szczególnie wyraźnie świadczy o tym katolickie rozumienie konsekracji jako transsubstancjacji: w czasie Mszy Świętej dokonuje się konsekracja chleba w Jezusowe Ciało i wina w Jego Krew, czyli w czasie Mszy Świętej rzeczywiście jesteśmy w miejscu, gdzie Jezus jest w stanie ofiary krzyżowej. Jesteśmy zatem w identycznej sytuacji, co Apostołowie, zgromadzeni w Wieczerniku wokół Jezusa w dniu 14. Nisan 33. roku, gdy po posiłku, a jeszcze przed Męką, zostali oni przeniesieni sakramentalnie („teleprzeniesieni”) z Wieczernika na Golgotę. Uczestnictwo we Mszy Świętej jest więc „teleuczestnictwem” w Ostatniej Wieczerzy, w czasie której uczestnicy są „teleprzenoszeni” i w czas, i w miejsce Chrystusowej Ofiary.

2. Uobecnienie Chwały Jezusa po uobecnieniu Jego Ofiary

Czytając wnikliwie Encyklikę Ecclesia de Eucharistia możemy mieć następującą trudność w zrozumieniu Mszy Świętej, a w konsekwencji i Ostatniej Wieczerzy:

skoro po konsekracji, będącej uobecnieniem Ofiary Jezusa [6], przyjmujemy w Komunii Świętej Jego Ciało uwielbione [7], to jak można utrzymywać, że Komunia Święta jest ucztą ofiarną [8], a nie radosnym spotkaniem braterskim z Jezusem Zmartwychwstałym, uwielbionym [9]?!.

Odpowiedź na postawioną wyżej trudność musi być analogiczna do tej, jakiej udzielił Papież Pius XII [10] sobie współczesnym:

Podobnie jak

czas Wielkiego Piątku w roku liturgicznym jest czasem uobecnienia Ofiary Jezusa pomimo tego, że On jako uwielbiony zasiada już po prawicy Ojca w niebie,

tak samo:

choć Jezus już w czasie konsekracji jest uwielbiony, choć Jego Ciało, „pozostawione jako pokarm, jest chwalebnym Ciałem Zmartwychwstałego”, to jednak liturgiczny czas Komunii Świętej jest czasem uobecnienia Jego Ofiary, a Komunia Święta jest ucztą ofiarną.

W jednym okresie czasu (w ramach czasu roku kościelnego czy też w ramach czasu Mszy Świętej) Jezus otwiera bramę do tajemnicy swego uniżenia, w innym zaś okresie do tajemnicy swej chwały. Jezus nie zmienia się, zmieniają się jedynie bramy, wiodące do innych tajemnic Jego serca i Jego życia (życie Jezusa było i wciąż jest ujawnieniem tajemnic Jego Serca, cichego i pokornego Serca Wszechmogącego Boga!).

Pismo Święte świadczy, że w czasie Ostatniej Wieczerzy, po udzieleniu Apostołom swego sakramentalnego Ciała i Krwi, Jezus wraz z nimi śpiewał hymny (por. Mt 26,30; Mk 14,26), zwieńczające całą liturgię tej nocy. Ponieważ Jezus sprawował Nowe Przymierze w ramach liturgii paschalnej (por. Łk 22,15), znaczenie tego śpiewu należy zrozumieć w analogii do hymnów zwieńczających Paschę.

Hymny w Passze starotestamentowej były pamiątką hymnu Mojżesza i hymnu Miriam, wychwalających Boga za przeprowadzenie Ludu przez Morze Czerwone na brzeg, niedostępny dla Egipcjan (por. Wj 15).

Jezus śpiewający hymny w czasie Ostatniej Wieczerzy po udzieleniu Komunii Świętej zdaje się uobecniać czas chwalebnego zwycięstwa, nowego życia, w jakie miał wkroczyć po przejściu Otchłani, Śmierci w morzu swej Krwi na krzyżu.

A zatem jeszcze przed śmiercią Jezus sakramentalnie – poprzez liturgię, którą sprawował w Wieczerniku:

„Teleprzeniesienie” w czas Chwały Chrystusa, następujące na końcu Ostatniej Wieczerzy, dostępne było zarówno Apostołom, jak i jest dostępne każdemu z uczestników Mszy Świętej jako „teleuczestników” Ostatniej Wieczerzy.

Podsumowanie:

Każda Msza Święta „tajemniczo”, ale rzeczywiście, czyni jej uczestników obecnymi przy Jezusie w Wieczerniku wraz z Apostołami w dniu, w którym On został wydany. Wszyscy obecni przy Jezusie w Wieczerniku są w ramach liturgii Ostatniej Wieczerzy przeniesieni sakramentalnie w czasoprzestrzeń Jego Ofiary, a potem w czasoprzestrzeń Jego Chwały. Jest to „teleuczestnictwo”.

Pojęcie „teleuczestnictwo” jest językową konsekwencją pojęcia „uobecnienie”: jeśli mówimy o liturgicznym „uobecnieniu” wydarzenia zbawczego, to chcemy w ten sposób wyrazić, że uczestnicy liturgii rzeczywiście uczestniczą w tymże wydarzeniu.

Teleuczestnictwo” nie jest „słabszym” uczestnictwem. Przedrostek „tele” świadczy o tym, że ktoś, kto w wymiarze czasu historycznego jest w jakiejś odległości od historycznego momentu, w którym Pan Jezus Umarł (czy w którym Pan Jezus Zmartwychwstał), że ten ktoś naprawdę jest uczestnikiem tego Wydarzenia.

Liturgicznie „uobecnione” wydarzenie zbawcze jest „tajemniczo równoczesne” z czasem liturgicznej celebracji, w ramach której uczestnicy liturgii są „teleuczestnikami” wydarzenia, czyli uczestnikami wydarzenia odległego od ich historycznego czasu.

3. Czas po Ostatniej Wieczerzy i po Mszy Świętej – kairos

W dotychczasowych analizach można było dostrzec, jak cenna jest zmiana punktu patrzenia na Mszę Świętą w relacji do Ostatniej Wieczerzy: patrząc z pozycji Jezusa widzimy każdą Mszę Świętą, „tajemniczo równocześnie” sprawowaną w każdym innym odcinku historycznego czasu.

Zmiana punktu patrzenia dotyczy nie tylko Mszy Świętej, ale i czasu po niej. Jezus, poprzez wieki łączący się z wszystkimi uczestnikami Jego celebry, kończy ją hymnami, a następnie wychodzi z Wieczernika i w sposób historyczny realizuje to, co zawarł w udzielonym im sakramencie. Jezus widzi wszystkich, którzy towarzyszą Mu w tej drodze historycznej realizacji, jakże bolesnej najpierw realizacji sakramentu Nowego Przymierza w Jego Ciele i Krwi.

Czas po Mszy Świętej jest „czasem sposobnym do” (po grecku: kairos) dla prawdziwie realnego towarzyszenia Jezusowi w tej drodze. Każdy wierzący, posilony Jego Najświętszym Chlebem, pokarmem drogi, może Mu towarzyszyć. Ów Święty Pokarm zjednoczenia osobowego (communio personarum) wydaje się być danym po to, by człowiek zechciał iść z Jezusem…

Zechcieć iść…. zechcieć współodczuwać ze Zbawicielem… zechcieć zdumiewać się Miłością…

Patrz, ta Miłość do serc kołacze przyzwalaniem na wyniszczenie jej całej doczesnej widzialności…

Ta Miłość budzi w mym sercu łzy miłości i skruchy…

Jezu Chryste, w krwawym pocie skąpany w czasie Ogrójca… dla mnie, dla nas tak cierpisz, nie skarżysz się nam, lecz prosisz, byśmy choć raz spojrzeli na Ciebie i obudzili się ze snu ku życiu… Nie widzimy, wciąż oczy zamknięte snem… Dzieło zbawienia – to jakby Twoja osobista sprawa, jakby nie nasza. My, owszem, przyjmiemy je od Ciebie, ale teraz sen nas ogarnia… teraz sen, sen, sen…

Chyba słyszę Twój głos, chyba Twoje to słowa: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?” (Mt 26, 40).

Nie, to chyba sen…

Ktoś znów nade mną mówi: „Nie budźcie ze snu, nie rozbudzajcie Umiłowanej, póki nie zechce sama…” (Pnp 2,7; 3,5; 8,4).

Czy mam siły, by zechcieć miłować?, czy mam czas?, czy mam… Tak!, mam siły, mam czas, mam wszystko, co niezbędne dla tej drogi z Tobą – Ty nakarmiłeś mnie Sobą, Chlebem życia, mam moc od Ciebie, mam możność, by nie spać, by iść, by towarzyszyć Tobie w czasie zbawczej drogi, w czasie modlitwy…

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42).

Teraz słyszymy Twój głos, Twoje słowa: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?” (Mt 26, 40).

Czuwamy i wołamy: „Boże, wspomóż Twego Syna w godzinie trwogi, wspomóż naszego Brata, który jako jedyny może z niewoli nas wyprowadzić, podtrzymaj Go, by do końca przetrzymał, by zbawił, Boże!”

„Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go” (Łk 22,43).

Bogu dzięki! Jezus wstał, by dalej zmierzać ku Golgocie, by raz na zawsze dokonać wyzwolenia ludzkości z diabelskiej niewoli. Idziemy z Nim.

Droga aż po Krzyż, droga pełna trudu zbawczego, droga promienna chwałą zwycięstwa, które zrodzi Idący po ostatnim swym tchnieniu, zrodzi w cudzie wyjścia z Otchłani… Droga świętej komunii, świętego zjednoczenia z Bogiem, cierpiącym jak człowiek, droga wspólnego bycia z Jezusem Mesjaszem, bycia według ludzkiego sposobu współodczuwania…

Tak jak Maryja była Mu pomocą wtedy, gdy jako człowiek począł się w Jej łonie, gdy jako niemowlę potrzebował jej mleka, gdy powoli wzrastał jako dziecko… Bóg naprawdę zechciał wejść w sytuację, w której On będzie potrzebował pomocy człowieka – najpierw posługi co do ciała, a później co do duszy. I Bóg umożliwił każdemu z nas naprawdę udzielać Mu tej niezbędnej pomocy, tego naturalnego – według ludzkiej natury – pokrzepiania Go w jakże morderczym wysiłku wyzwolenia nas z więzów nieufności, niewdzięczności wobec Boga. Czas po przyjęciu Komunii Świętej daje tę rzeczywistą możliwość.

W tym zaś wszystkim, czego doświadczyć może człowiek, towarzyszący dzięki Komunii Świętej Jezusowi w drodze ku chwale poprzez śmierć, najważniejsza jest ich wzajemna obecność. Z tej wspólnoty ducha, zrodzonej na wspólnej drodze, rodzi się nowy człowiek, ukształtowany według tajemnic Jego Serca.

Wędrujący z Panem Jezusem jako Jego współbrat, doświadcza syn Adama głębi poznania Drzewa Życia. Dzięki wspólnocie drogi doświadcza on, jak bardzo Bóg go kocha i jak ogromnie zostało zranione Jego Serce u początków ludzkości, gdy został postawiony w stan podejrzenia i oskarżenia o ukryty w Nim brak miłości (por. Rdz 3, 5).

Zmazanie skutków pierworodnej winy Adama dokonuje się poprzez wspólne pielgrzymowanie ze Zbawicielem: na drodze współumierania z Nim Bóg kładzie kres śmierci duchowej – człowiek z Jezusem zmartwychwstaje do nowego życia, w którym oczy widzą prawdziwie ukrytą tajemnicę miłości Serca Boga: ta miłość jest bez miary…

Człowiek wędrujący z Jezusem nie jest sam. Wędrują, ponad wiekami przedziwnie połączeni, wszyscy posileni Jego Ciałem i Krwią, wszyscy tworzący Nowy Izrael, wychodzący z „Egiptu” grzechu ku „Ziemi Obiecanej” wolności dzieci Bożych. Nowy Mojżesz, Jezus Chrystus, wyprowadza swój Lud, po każdorazowej Eucharystii otwierając czas exodusu: czas kontemplacyjnego przejścia z Wieczernika Ostatniej Wieczerzy poprzez Otchłań do Wieczernika Zmartwychwstania.

Trzeba ufać, że dołączą do Jego współwędrowców nowi ludzie, że trud sakramentalnej kontemplacji zjednoczy nas z Jezusem jako członki Jego jednego Ciała, że będzie widoczna nasza wzajemna jedność, nasza miłość w Duchu Świętym. A wtedy świat uwierzy: „Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś” (J 17, 23).

Dodatek: Wyjaśnienie problemów z czasów Piusa XII

Znacznym problemem dla umysłu jest właściwe zrozumienie czasowych relacji pomiędzy wydarzeniami zbawczymi i ich liturgiczną reprezentacją oraz pomiędzy życiem Jezusa w czasie a Jego życiem w wieczności. Stąd często człowiek nie podejmuje wysiłku takiego zrozumienia. Jednak nie jest to bezpieczne wyjście z sytuacji, gdyż wówczas funkcjonuje się z jakimś mglistym przekonaniem, często błędnym. Dlatego z pomocą Boga trzeba starać się zrozumieć owe relacje czasowe poprawnie. Kryterium rozstrzygania poprawności rozwiązań jest zaś takie: ani ono samo, ani wnioski zeń płynące nigdy nie okażą się sprzeczne z nauką Magisterium Kościoła.

Bardzo pouczający przykład w tej dziedzinie zanotował w Encyklice „Mediator Dei” Papież Pius XII. Niektórzy ówcześni teologowie nie rozumieli, że Jezus Chrystus może jako uwielbiony po Męce zasiadać na prawicy Ojca i równocześnie dzięki liturgii być w czasie swego ziemskiego życia [11]: czy to w czasie swego Narodzenia, czy to publicznej działalności, czy też w czasie Męki i Śmierci, czy też w czasie Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia:

„oddalili się od naturalnego i szczerego rozumienia liturgii ci pisarze naszych czasów, którzy uwiedzeni pozorami wznioślejszej nauki mistycznej ośmielają się twierdzić, że nie należy zwracać uwagi na Chrystusa historycznego, lecz na «uduchowionego, czyli uwielbionego», również nie wahają się utrzymywać, że w praktycznej pobożności wiernych dokonała się zmiana i że Chrystus został jak gdyby strącony ze stolicy swojej, gdyż usunięto w cień Chrystusa uwielbionego, który żyje i króluje na wieki wieków i siedzi po prawicy Ojca, a na Jego miejsce wprowadzono Chrystusa, który pędził życie ziemskie. Dlatego też niektórzy posuwają się tak daleko, że żądają, aby usunąć z Kościołów wizerunki Boskiego Zbawiciela cierpiącego na krzyżu.

Takie jednak fałszywe wymysły wprost się sprzeciwiają zdrowej nauce (…) Święta liturgia pokazuje nam całego Jezusa we wszystkich okolicznościach Jego życia” [12].

Z podobnych powodów przejawiali owi teologowie trudność w zrozumieniu wartości kultu Najświętszego Sakramentu poza Mszą Świętą, dlatego Papież pisał:

Nie godzi się mówić, że taki kult eucharystyczny błądzi, nie odróżniając Chrystusa – jak mówią – historycznego, który niegdyś żył na ziemi, od Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie Ołtarza i od Chrystusa, który tryumfuje chwalebnie w niebie i udziela łask nadprzyrodzonych. Owszem, raczej twierdzić trzeba, że w ten sposób wierni świadczą o wierze Kościoła i uroczyście ją okazują. Wierzymy mianowicie, że ten sam Chrystus jest Słowem Bożym i Synem Marii Panny, który cierpiał na krzyżu, który obecnie ukrywa się w Eucharystii i który króluje na niebieskiej stolicy” [13].

***

Szanowny Czytelniku!

Dziękuję za poświęcony czas! Analogia „telełącza” pozwala mi w czasie Mszy Świętej i po niej uczestniczyć rzeczywiście świadomie w tym, co uobecniane. Choć widzę księdza, ludzi, kościół XXI wieku, to jednak świadomość przeniesienia w czas 14. Nisan 33. roku, w przestrzeń Jerozolimy, jest przemożna. To pomaga w modlitwie. Życzę z całego serca i Tobie jak najobfitszego czerpania ze źródła Łaski Pana Jezusa, udzielającego strumieni ożywczej miłości w czasie sakramentalnego zjednoczenia!

Z Bogiem!

Wojciech Kosek


[1] Por. Jan Paweł II, Encyklika Ecclesia de Eucharistia, nr 5.

[2] Nie cała Ostatnia Wieczerza jest uobecnieniem Ofiary, lecz owo uobecnienie nastąpiło po paschalnej haggadzie i posiłku (Por. 1 Kor 11, 25).
Poniższa część tego przypisu została dodana dnia 7. października 2009 r.:
Warto więcej wiedzieć na temat rytu Paschy: proszę kliknąć w jeden z poniższych trzech linków:

  1. pierwsze nowe opracowanie na podstawie mej pracy doktorskiej,
  2. drugie nowe opracowanie na podstawie mej pracy doktorskiej,
  3. inne opracowania na podstawie mej pracy doktorskiej.
  4. ryt Eucharystii w moim artykule na temat 1Kor 12,3:
  5. pomocniczo: jak poprawnie rozumieć 1Kor 12,3

Tutaj warto w skrócie podać treść podstawową: ryt Paschy składa się z czterech części zasadniczych, po kolei uobecniających cztery kolejne etapy Bożego planu wyprowadzenia Izraelitów z Egiptu: 1. haggada (uobecnienie objawienia się Boga Mojżeszowi i całemu Izraelowi: Bóg rozpoczyna 4–etapowy plan wyzwolenia Izraela, składa obietnicę obdarowania go Ziemią Kanaan), 2. posiłek (uobecnienie przyjęcia przez Izraelitów prawa Paschy: spożywanie – nakazanego prawem Paschy – baranka z przaśnym chlebem i gorzkimi ziołami, a potem dowolnych potraw świątecznych), 3. spożywanie afikomanu i odmawianie modlitw dziękczynnych za pokarm wyjścia z Egiptu (w liturgii teraz następuje uobecnienie przejścia Boga i Izraela pomiędzy rozciętymi wodami Morza Czerwonego; to przejście jest aktem zawarcia przymierza), 4. Hallel (uobecniony jest tu śpiew hymnów Mojżesza i Miriam i całego Ludu, hymnów wychwalających Boga jako Króla Izraela; w tym czasie Bóg jako Król obdarza swój Lud darami, zapowiedzianymi w części 1–ej).
Ten 4–etapowy proces wybawienia Izraela przez Boga jest jednocześnie 4–elementowym ceremoniałem zawarcia przymierza: Bóg i Izrael zawarli przymierze, przechodząc pomiędzy wodami Morza Czerwonego tak, jak w starożytności kontrahenci przymierza mieli zwyczaj przechodzić pomiędzy połowami rozpłatanych w tym właśnie celu zwierząt (por. Rdz 15, 17n; Ps 136,13; Jr 7,22–23; 11,1–8; 31,31–33; o morzu jako specyficznym zwierzęciu – Rahabie, Lewiatanie, Smoku – por. Iz 51,9–10; Ps 74, 13–15).
Powracając natomiast do Ostatniej Wieczerzy należy zauważyć, że uobecnienie Ofiary Pana Jezusa jako aktu zawarcia Nowego Przymierza nastąpiło w części 3–iej, po zakończonym posiłku z części 2–iej. Właśnie w 3–iej części należało do Jezusa jako przewodniczącego zgromadzenia wypowiedzenie słów błogosławieństwa nad przaśnym afikomanem, połamanie go i rozdanie uczestnikom Paschy do spożycia, a następnie wypowiedzenie słów błogosławieństwa nad kielichem wina, z którego potem kolejno pił każdy z uczestników. Jezus rzeczywiście nad przaśnym chlebem wypowiedział słowa błogosławieństwa, a dodał słowa konsekracji, i połamawszy go rozdał uczniom; potem wypowiedział słowa błogosławieństwa i konsekracji nad kielichem wina i podał go uczniom.
Nawiązanie do rytu Paschy jest tu bardzo wyraźne. W Passze owo spożywanie przaśnego afikomanu jest liturgicznym znakiem, że oto teraz następuje uobecnienie przejścia Boga i Izraela pomiędzy rozpołowionymi wodami Morza Czerwonego, a zatem uobecniony jest akt zawarcia przymierza. W Eucharystii spożywanie „przaśnego chleba” (W RZECZYWISTOŚCI NIE MA TU JUŻ CHLEBA, ALE SAM BÓG – JEZUS CHRYSTUS! Nasze oczy jednakże i przed, i po konsekracji widzą chleb) jest liturgicznym znakiem, że oto teraz uobecnione jest zawarcie przymierza w śmierci Jezusa: Jezus i wszyscy spożywający przechodzą przez przepołowioną Jego mocą Otchłań, przechodzą przez Śmierć do nowego życia w Zmartwychwstaniu. Wszyscy dzielą z Jezusem ten sam, wspólny los – przechodzą przez śmierć do nowego życia. Liturgicznym znakiem tej wspólnoty losu jest wspólny „chleb” (połamany i rozdawany wszystkim przez Jezusa) i wspólny kielich „wina” (podawany kolejno wszystkim przez Jezusa).

Odnośnie roli baranka w Passze trzeba zauważyć, że:

W Passze posiłek drugiej części rytu był liturgicznym znakiem przyjęcia i akceptacji prawa przymierza: prawo było niejako „na ustach” spożywających. Należy podkreślić, że Jezus i pierwsi Jego uczniowie w Eucharystii wszystkie cztery części sprawowali w tej samej formie co w Passze. Dlatego i 2. część rytu Eucharystii pierwotnie miała formę posiłku. Następował on – tak jak w 4–elementowy rycie Paschy – po 1. części (złożonej z czytań i homilii – form analogicznych do haggady paschalnej), a po nim następowała 3. część (tj. Przeistoczenie i Komunia święta) i 4. część (hymny – por. Mt 26,30; Mk 14,26).
Zastąpienie posiłku z 2. części jakimś innym znakiem liturgicznym było jednakże możliwe, a w miarę rozwoju wspólnot chrześcijańskich okazało się niezbędne ze względów praktycznych: wystarczy zauważyć, że przygotowanie takiego posiłku w sprawowanej raz na rok Passze nie stanowi większego problemu, natomiast w codziennej Eucharystii staje się uciążliwe. Ponadto dla wielu chrześcijan stawał się ów posiłek okazją do nadużyć, do pijaństwa i przejadania się, do pogardzania ubogimi braćmi, którzy nie byli w stanie obficie zastawić stołu. Świadectwem tak nagannej postawy jest Pierwszy List św. Pawła do Koryntian, w którym Apostoł ostro zareagował:

1Kor 11,18–22 18 Przede wszystkim słyszę – i po części wierzę – że zdarzają się między wami spory, gdy schodzicie się razem jako Kościół. 19 Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani. 20 Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. 21 Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. 22 Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać tych, którzy nic nie mają? Cóż wam powiem? Czy będę was chwalił? Nie, za to was nie chwalę!
1Kor 11,33–34 33 Tak więc bracia moi, gdy zbieracie się, by spożywać wieczerzę, poczekajcie jedni na drugich! 34 Jeżeli ktoś jest głodny, niech zaspokoi głód u siebie w domu, abyście się nie zbierali ku potępieniu waszemu. Co do reszty, zarządzę, gdy do was przybędę.

W powyższym fragmencie należy zauważyć słowa: „20 Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. 21 Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy.”

W Eucharystii w ramach części 2–iej spożywano zwyczajne potrawy na znak wypełnienia prawa Nowego Przymierza, prawa miłości braterskiej – w Kościele w Koryncie nie wypełnianego właściwie, skoro bogaci raczyli się swoimi przysmakami, a z biednymi braćmi nie dzielili się: bogaci byli przejedzeni i nietrzeźwi, biedni zaś głodni w oczekiwaniu na to, aż bogaci najedzą się i cała wspólnota przejdzie do 3–iej części rytu – do „Wieczerzy Pańskiej”, czyli do Przeistoczenia i Komunii Świętej.

[3] Por. Dzienniczek Sługi Bożej S. M. Faustyny Kowalskiej, profeski wieczystej Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, Kraków 1983, nr 1044 (s. 367).
[4] Jan Paweł II, Encyklika Ecclesia de Eucharistia, nr 29.
[5] Por. Tamże, nr 5.
[6] Por. Tamże, nr 12.
[7] Por. Tamże, nr 18: „Ciało Syna Bożego, pozostawione jako pokarm, jest chwalebnym Ciałem Zmartwychwstałego”.
[8] Por. Tamże, nr 48.
[9] Taką trudność przejawiają niektórzy współcześni katolicy, skłaniający się do niedostrzegania ofiarniczego czasu anamnezy (czyli: uobecnienia) eucharystycznej. Dlatego Ojciec Święty napomina: „Nawet jeżeli logika «uczty» budzi rodzinny klimat, Kościół nigdy nie uległ pokusie zbanalizowania tej «zażyłości» ze swym Oblubieńcem i nie zapomniał, iż to On jest także jego Panem, a «uczta» pozostaje zawsze ucztą ofiarną, naznaczoną krwią przelaną na Golgocie” (Tamże, nr 48).
[10] Por. informacje, zawarte w końcowej części niniejszych rozważań, zatytułowanej: „Wyjaśnienie problemów z czasów Piusa XII”.
[11] Taki jest skutek owej „tajemniczej równoczesności”, o której jako zdumiewającej naucza Ojciec Święty Jan Paweł II w Encyklice „Ecclesia de Eucharistia”, nr 5.
[12] Pius XII, Encyklika Mediator Dei, nr 48.
[13] Tamże, nr 39.

Charakterystyka zawartości niniejszej strony, jej słów kluczowych:

Ostatnia Wieczerza a Msza Święta: modlitewne Jerycho - dr Wojciech Kosek, doktor teologii, biblista. Msza Święta czyni na uczestnikami Ostatniej Wieczerzy, w ramach której Jezus uobecnia kolejno: swą Ofiarę, swoje Zmartwychwstanie... A oto słowa, wiążące niniejszą stronę z głównymi zagadnieniami: Bóg, Jezus, Chrystus, Komunia święta, Msza, Eucharystia, Pascha, uobecnienie, anamneza, modlitwa, adoracja, dziękczynienie, kontemplacja, kairos, chronos, wiara, chrześcijaństwo, modlitewne Jerycho